Przeglądasz sny oznaczone tagiem “policja”

„Test”

tagi: , , , ,

komentarze(0)

Jechałem sobie bolidem, nagle mój mózg przeszyło pytanie: „z jakiej odległości słychać muzykę, którą w samochodzie puszczam?”. Byłem akurat obok Politechniki, przed mostem Rocha, jadąc w kierunku miasta, Zatrzymałem się, włączyłem muzykę na normalną głośność, wrzuciłem jedynkę i wysiadłem. Samochód zaczął się oddalać, straaaasznie wolno, skoczyłem więc do pobliskiego spożywczego po parę browarków, by umilić sobie test. Stanąłem na środku drogi, otworzyłem bronka, moja Skoda przejechała ok. 100m, była właśnie na środku mostu Rocha. Stwierdziłem: „Całkiem wyraźnie słychać”. Za mostem trwał jakiś festyn, było dużo ludzi, drogi pozamykane. Skoda dojechała do krawęźnika (chyba koło przychodni, takiej małej, naprzeciw hotelu) i zaczęła się od niego odbijać, jak samochód-zabawka. Test dobiegł końca, muzyka był słyszalne z ok 250m, zacząłem iść w kierunku samochodu. Wsiadłem do niego, i okazało się, że siedze w Wołdze (lub Tatrze). Kierownica wielka, biegi w kierownicy, sprzęgło wciskane dwoma nogami. Pomyślałem: „O co kuna chodzi?”. Kierownicą ukręcić nie mogłem, biegu wrzucić nie potrafiłem. spuściłem więc ręczny. Wołga ruszyła i trzasnęła w drzewo. Przy okazji potrąciłem jakiegoś faceta (przy prędkości poniżej 1kmh zapewne). Przyjechała policja i wtedy zrozumiełem, że siedzę w cudzym samochodzie, pijany, potrąciłem faceta, a z nogawek zaczęly wypadać mi jakieś torebki z białym proszkiem. Wisiadłem i powiedziałem do policjanta: „Tak jakoś głupio wyszło.” I obudziłem się.

, 07.06.2009

„Przedszkolna kradzież”

tagi: , , , ,

komentarze(0)

Odwiedzałem swoje stare przedszkole, oglądałem zabawki, którymi kiedyś się bawiłem, uwagę moją jednak przykuł świetlik w dachu. Stwierdziłem, że bardzo łatwo przez niego wejść i przedszkole okraść. Tej samej nocy z nieznanym współpracowanikiem dokonałem włamiania. W przedzkolu jednak, jak to w przedszkolu, nic wartościowego nie było (oprócz paru greckich kamiennych rzeźb). Po namyśle doszedłem do wniosku, że okradanie przedszkola jest głeboko niemoralne i postanowiłem donieść na siebie policji. Już miałem dzwonić, gdy spojrzałem w lustro. Byłem łysy i miałem niegustowny dres. Zniesmaczony własnym wyglądem odłożyłem łupy na miejsce i wyszedłem.

, 26.03.2009

„Jade samochodem (Skoda nie ma bata)…”

tagi: , , ,

komentarze(0)

Jade samochodem (Skoda nie ma bata). Nagle sobie przypomonam ze 3h temu bylem na imprezie i wypilem 0,3 Leszka Pils. Patrze, swiatlo czerwone, na skrzyzowaniu policja. (wjazd na Serafitki przed mostem Jadwigi). Mysle: „Kuna…jak zobacza mnie takiego nawalonego, to od razu skasuja!!! Wiac piskacz i skrecam w Serafitki). Co tu robic, co tu robic… Stwierdzilem: „Wiem !!! Podpale Polibude, to odciagnie uwage Policji, a ja sie ulotnie”. Co tez uczynilem i szczesliwy ze wszystkich porobilem wrocielm do domu. Koniec.

, 06.11.2008

„Jade Hondą Accord (niby Honda ale w środku jak Skoda Felicia)…”

tagi: , , , , ,

komentarze(0)

Jade Hondą Accord (niby Honda ale w środku jak Skoda Felicia). Siedzi nas czterech – Szymon (prowadzi), Marcin, jeszcze ktos i ja. Szymon wchodzi w zakręt na Dębcu (koło stacji Preem jakby sie od przejazdu kolejowego jechalo do Komputronika) 138 kmh. Zatrzymuje nas Policja (2 policjantów i dyrektorka mojej  średniej). Podchodzą i pytają kto prowadzi. Marcin mówi ze to on, potem ja „Nie to ja prowadze !!!” – bronimy Szymona. W koncu policjanci prosza by wysiąść. Chcą abyśmy poszli z nimi (jestesmy powiedzmy na skraju bardzo rzadkiego lasu – w sumie pare drzew i trawa). Mówie: „Czekajcie, to sobie wezme bułke na droge”. Idziemy, idziemy jeden z policjantów: „Dwóch pojdzie ze mną dwóch z nim”. Ja, Marcin i policjant idziemy w krzaki. Nagle policjant mówi do mnie: ”Patrz, wiewiórka!!! Daj jej bułke to bedzie jadła!!!”. Ułamałem kawałek bułki i rzuciłem. Wiewióra zjadła. Podleciał ptak (cos jak kruk, taki brazowy, ale dosc duży). Rzuciłem mu kawalek bułki, ale spadł mi dokładnie na buta. Policjant: „Strzepnij tą bułke z buta, bo jak ptak bedzie chcial zjeść, to cie dziobnie w buta i będzie boleć”. Strzepłem, ptak zjadł. Wtem z krzaka wyłonił sie gigantyczny pingwin, większy ode mnie, cały niebieski, z pojedynczymi żółtymi piórami. Normalnie kuna mutant. Za nim następne. Policjant mówi: „Spier***amy !!!”. No i wybiegliśmy na jakąś polną droge i bieglem, i bieglem, i bieglem. Koniec.

, 06.11.2008