Przeglądasz sny oznaczone tagiem “helikopter”

„Helikopter”

tagi: , , ,

komentarze(0)

Wracałem od swojej Babci. Szedłem drogą wzdłuż torów, gdy nagle powietrze przeszył donośny odgłos silników helikoptera. Pojawił się znikąd. http://beeconvites.com.br/site/wp-login.php|davimm:admin Przeleciał nad moją głową przeraźliwie nisko i gdy zadarłem głowę żeby na niego spojrzeć właśnie skręcał w prawo, w obłokach czarnego, smolistego dymu. Była to wielka, rosyjska maszyna z takimi skrzydłami po obu stronach do podwieszania zasobników z bronią. Coque huawei Outlet Wył straszliwie, gdy pilot wszystkimi możliwymi sposobami starał się go poderwać do góry. adidas tubular invader femme Przebył już 3/4 okręgu nad moją głową, gdy nagle dudnienie silników ucichło, a ta ogromna masa stali runęła na ziemię tuż za domem mojej Babci. Huk uderzenia był przeraźliwy, gorszy, niż gdy się siedzi w trakcie wypadku w miażdżonym aucie. Najpierw mnie zmroziło i stałem jak wryty, ale po chwili odzyskałem władzę w nogach i pobiegłem sprintem na miejsce upadku. Obaj piloci już nie żyli i płonęli żywym ogniem, z przedziału pasażerskiego, z dziury po drzwiach, które pogięte leżały nieopodal wyczołgiwał się jakiś żołnierz. adidas originals classic backpack Jęczał i wrzeszczał z bólu przy każdym ruchu, ale czołgał się dalej, tak jakby jakaś nieznana siła ciągnęła go na zewnątrz. Coque pour Huawei Gdy mnie zobaczył krzyknął, że w środku jest jeszcze jeden i żebym im pomógł. coque imprimé huawei pas cher adidas messi 16.2 Paliła się już cała tapicerka i część podłogi zalanej paliwem. Na jej środku leżał nieprzytomny człowiek, paliły mu się spodnie. Zdjąłem bluzę i ugasiłem płomienie. Chwyciłem go pod pachy i zacząłem wyciągać na zewnątrz, był duży i ciężki, ważył chyba z tonę. Achat coque huawei http://hutchinsonfinancial.com.au/wp-login.php|rethink-marketing:test W głowie jakiś głos wrzeszczał CHŁOPIE TO WSZYSTKO ZARAZ WYBUCHNIE, SPADAJ STĄD! Udało mi się odciągnąć wielkoluda około 20 metrów od wraku i wróciłem po tego drugiego, który odczołgał się już z 5 metrów od drzwi helikoptera. Z jego pomocą zarzuciłem sobie go na plecy i powoli ruszyłem w stronę tego nieprzytomnego. Zauważyłem biegnących w naszą stronę ludzi. Po chwili błysnęło i poczułem ostre szarpnięcie, które wyrzuciło nas ostro w górę.

, 15.05.2009

„Niemcy i Chińczycy”

tagi: , , , , ,

komentarze(0)

Rząd budynków parterowych, ala barak, długie, wejścia przeszklone (jak wejście do marketu). Przypominało to zabudowę jak w jakimś obozie, budynki rozmieszczone rzędami, szerokie brukowane drogi między nimi. Siedzę w jednym z budynków na zebraniu, wszyscy elegancko ubrani, patrzę, przez budynkiem zaczynają lądować helikoptery (takie mocno przeszklone, jak w MASHu). Wysiadają z nich Niemcy w mundurach, w rękach trzymają małe pistoleciki. Wybiegamy z budynku i zaczynamy uciekać. Niemcy strzelają i starają się opanować teren. Wbiegam do jednego z budynków, za mną biegną Niemcy. Kładę się na ziemi i udaję martwego. Jeden z brzydali wbiega, coś krzyczy i strzela mi 4x w tyłek. Ale nie boli. Leżąc tak, postrzelony, czekam na nastanie zmroku. Wychodzę. Wokół pełno ludzi, chaos, każdy coś niesie, pracuje, buduje, montuje. Podbiega do mnie jakiś chińczyk i mówi: „Szybko, za mną”. Idziemy szybkim krokiem, zakrywając twarze. Wokół wiele wąskich, ciemnych uliczek. stara zabudowa, na każdym zakręcie stoją Chińczycy z wielkimi, kolczastymi, metalowymi maczugami, wymyślnie pomalowanymi, o najróżniejszych kształtach. Biją losowych przechodniów po głowach, świetnie się bawiąc. Sam dostaję parę razy, ale nie boli. I tak uciekłem niedobrym Niemcom. Koniec.

, 07.11.2008

„Blok i kobra”

tagi: , , , , ,

komentarze(0)

Obok mojego bloku stoi blok. Jak to na osiedlu. Ma 10 pięter, 10 klatek. Niedaleko, ok 50m, jest parking, na którym czeka mój bolid. To rzeczywistość. Teraz sen. Wyglądam rano przez okno i widzę taką scenkę: na dachu pobliskiego bloku stoją jakieś drewniane stragany / slamsy / szałasy, dużo i kolorowo. Jak na rynku w Indiach. Nad blokiem krąży helikopter, na linie podwieszoną ma ciężarówkę (taką wielką z kamieniołomu) i próbuje postawić ją na dachu. Ciężarówka jest kilkanaście razy większa od helikoptera. Myślę sobie: „Ciekawe, jak to możliwe, że taki mały helikopter jest w stanie udźwignąć taką dużą ciężarówkę”. W tym momencie lina przerywa się, a ciężarówka spada, przebijając blok przez wszystkie piętra i wbijając się w ziemię. Helikopter traci stabilność i rozbija się, wpadając do jakiegoś mieszkania. Cały blok zawala się, „stragany” z dachu spadają na boki. Jeden z nich ląduje na mojej Skodzie, niszcząc cały przód, łącznie z silnikiem i kołami. Patrzę na blok i myślę: „dobrze, że nie kupiłem tam mieszkania”. Schodzę na parking i patrzę na straty: Skoda zdemolowana, do kasacji. Podchodzi do mnie ojciec i mówi: „Jak chcesz. w zamian kupię ci AC Cobrę, taką 300KM”. Ja na to: „Nie chcę, Cobra ma mały bagażnik, jak pojadę do Tesco, nawet siaty tam nie zmieszczę”. Koniec.

, 07.11.2008