„Lewitacja”

tagi: , , ,

60 komentarzy

Często śni mi się, że lewituję nad ziemią, unoszę się 1-2 metry nad gruntem, zamiast chodzić. Zwiedzam w ten sposób Poznań, ale różni się on od rzeczywistego – jest więcej starych budynków, kamienic, połączonych skomplikowanym systemem bram, podwórzy, zaułków. Część z nich jest zasypana, wygląda jak ze starych filmów europejskich z lat 50-tych, inne tętnią nocnym życiem, rozświetlone neonami których blask drga w nocy, przesączając się przez dym palonego tytoniu.

Czasami lewituję nad ulicami zatopionymi w półmroku, przecinanym tylko światłem latarnii. Wszędzie walają się zeschłe, jesienne liście, niebo zakrywa szczelna pokrywa burzowych chmur.

, 26.05.2009

„Pojedynek”

tagi: , , ,

219 komentarzy

Sen krótki, ale intensywny.

Całość snu widziałem z dwóch prespektyw: swojej (oczami znaczy) oraz filmowej – widziałem fragmenty poczynań innych, jak z kamery. Byłem kimś bardzo złym. W końcowej scenie doszło do konfrontacji na ulicy, było ciemno i wilgotno. Ulica prosta, po obu stornach kamienice. W ręce trzymałem rewolwer i czekałem. „Okiem kamery” widziałem, że mój przeciwnik biegnie, nie wiedziałem jednak gdzie się znajduje. Zobaczyłem, że zjeżdża po rynnie, jednak nie było go nignie przede mną. Stwierdziłem, że musi być za mną. Zamaszystym ruchem obróciłem rękę z pistoletem, jednocześnie skręcając głowę, by wycelować za siebie. Lufa pistoletu oparła się niestety na policzku mojego przeciwnika. Patrzał na mnie i się uśmiechał. Powiedziałem: „To było niezłe”. Rozległ się strzał i zrobiło się ciemno.

, 15.04.2009

„Motor w składzie porcelany”

tagi: , ,

68 komentarzy

Przez cały sen jeździłem motorem. Nie pamiętam koloru, nie pamiętam marki. Ubrany byłem w pełen rynsztunek motocyklisty, czyli kombinezon z ochraniaczami, kask i plastikowe buty. Wjeżdżałem nim wszędzie, do kawiarni rozpychając się pomiędzy stolikami, do sklepów zrzucając ubrania z wieszaków, do muzeów, pubów, a nawet do własnego domu, po schodach. Nie był to wcale żaden wszędobylski motocykl crossowy, a najzwyklejszy w świecie ścigacz. Ostatnie co pamiętam ze snu, to szeroka, trójpasmowa droga, pełna samochodów. Schodziła ostro w dół tak, że stojąc na światłach nie było widać co jest za krawędzią krzywizny. Gdy zapaliło się zielone, ruszyłem do przodu, a moim oczom ukazały się długie, ciągnące się w nieskończoność schody. Zacząłem nimi zjeżdżać ponaglany przez tłoczące się za mną samochody. Pamiętam jeszcze, że udało mi się dojechać do pierwszego podestu i wtedy zadzwonił budzik…

, 14.04.2009

„Agenci”

tagi: , ,

95 komentarzy

Sen po obejrzeniu filmu „Hard-boiled”.

Siedzę przed telewizorem i oglądam film o mafii. Fabuła jest standardowa, policja, mafia, a wewnątrz mafii agent. Z filmu wynika, że najbardziej zaufany morderca mafii to agent. Zabija bez litości, by nie stracić przykrywki. Na końcu filmu, w ramach „zaskoczenia” okazuje się, że szef mafii także jest agentem. Wyłączam telewizor i myślę sobie, że to trochę bez sensu. W końcu mafia robi, to co rozkaże szef. Bez sensu.

, 13.04.2009

„Szarańcza”

tagi: , , , ,

61 komentarzy

Jem sobie spokojnie śniadanie i wygladam przez okno, jak zawsze. Na parking przed blokiem zajezdża autobus, taki piętrowy, wycieczkowy, wyładowany małymi skośnookimi dzieciakami. Wybiegają z autobusu i niczym szarańcza biegną grupą i rozbierają wszystko, co napotkają po drodze. Każdy z nich ma małą torbę z narzędziami, przetaczają się przez samochody, a części odnoszą do autobusu. Patrzę na to jak wryty. Po chwili wybiegam z pała i zaczynam bronić swojego bolidu. Co dalej nie pamiętam, ale chyba wygrałem.

, 13.04.2009

„Koty”

tagi: , ,

152 komentarze

Siedzę sobie przy stole i zabieram się za konsumowanie śniadania. Przede mną leży talerz, a na nim 2 jajeczka w skorupkach i kroma chleba. Rozbijam jajko, a z niego wyskakuje malutki kotek i biega mi po talerzu. Rozbijam drugie jajko. Z niego także wychodzi mały kotek. Patrze jak wryty, w końcu nie wytrzymuję i krzyczę: „Kto do cholery wysiedział te koty? Najeść się nie można!”.

, 04.04.2009

„Powojenne czasy”

tagi: , , , , , , , ,

65 komentarzy

Śniło mi się dziś, że szłam przez las z moim dziadkiem (który, już nie żyje od 3 lat). Było to po jakiejś wojnie, ludzie nie mieli gdzie mieszkać, więc przy drodze stały pozlepiane ze wszystkiego, co się nadało, takie niby chatki-lepianki. Dziadek prowadził mnie do jakichś swoich kolegów. Zdziwiło mnie, gdy zatrzymał się w pewnej chwili i powiedział- to tu. Nie było tam żadnej lepianki, ani w ogóle nic, jednak gdy się bardziej przejrzałam ziemi, zauważyłam, że gdzieniegdzie widać położone pod nią belki, kawałek dalej było jakieś wejście. Dziadek wskoczył do tej dziury, i zniknął. Zeszłam tam za nim, dziura była wysoka na jakieś dwa metry, w głąb wiódł korytarz (tunel), od którego odchodziły wejścia- tam mieszkali ludzie, na górze położone były ociosane pnie, przykryte z wierzchu ziemią. Na dole było ciepło i wilgotno, pomyślałam, że nawet nieźle tylko duszno, ciemno no i wilgotno, ale ciepło przynajmniej. Ziemia dookoła była jednak bardzo ‚puszysta’ jak torf, czarna, ciepła, wilgotna i miękka. Pachniała jak ziemia po deszczu.Brzegi dołu nie było ‚oklepane’ tylko sypały się przy każdym dotknięciu. W końcu dziadek wrócił i po długim wygramalaniu się ( z powodu miękkości tej czarnej ziemi), poszliśmy z powrotem przez ten las. Trzymałam dziadka za rękę, a on w pół drogi powiedział, że mam go nie trzymać, bo jak to wygląda. Potem szliśmy przez jakieś miasteczko, gdzie stał między innymi, niewykończony hotel. Weszliśmy do kwiaciarni. Kwiaciarnie były  dwie, na przeciwko siebie, bardziej podobała mi się ta po prawej, ale dziadek chciał żebym kupiła kwiaty w tej drugiej. Nie bardzo chciałam te kwiaty kupować, bo to było po wojnie i w kieszeni miałam ostatnie pieniądze. W tej kwiaciarni sprzedawała jakaś nieestetyczna francuska. Nieźle się musiałam nagłowić żeby przypomnieć sobie jakiekolwiek słowa po francusku, skłaniające tamtą do podania bukietu kwiatów. W końcu przyniosła jakieś lilie i orchidee obok niej stał pies- bokser chyba równie nieapetyczny jak sprzedawczyni. Zaczęłam szukać po kieszeniach pieniędzy, i nie wiem dlaczego ale zdjęłam w tym czasie kolczyki i położyłam je na progu. Podałam kobiecie 50 zł, a w tym czasie jej głupi pies zjadł jeden z moich kolczyków. Tak się wkurzyłam, że połamałam te kwiaty i z tej złości, aż się obudziłam.

, 03.04.2009

„Przedszkolna kradzież”

tagi: , , , ,

65 komentarzy

Odwiedzałem swoje stare przedszkole, oglądałem zabawki, którymi kiedyś się bawiłem, uwagę moją jednak przykuł świetlik w dachu. Stwierdziłem, że bardzo łatwo przez niego wejść i przedszkole okraść. Tej samej nocy z nieznanym współpracowanikiem dokonałem włamiania. W przedzkolu jednak, jak to w przedszkolu, nic wartościowego nie było (oprócz paru greckich kamiennych rzeźb). Po namyśle doszedłem do wniosku, że okradanie przedszkola jest głeboko niemoralne i postanowiłem donieść na siebie policji. Już miałem dzwonić, gdy spojrzałem w lustro. Byłem łysy i miałem niegustowny dres. Zniesmaczony własnym wyglądem odłożyłem łupy na miejsce i wyszedłem.

, 26.03.2009

„Pawiany”

tagi: , , , , , , ,

68 komentarzy

Idę strumieniem, szerokim na ok 15m, wody po kolana. Wzdłuż najduje się gesty las, a połączone korony drzew sprawiaja wrażenie, że idę zielonym tunelem. Jest bardzo gorąco, na plecach niosę karabin (chyba M16). Nagle z oddali dobiega małpi krzyk (uuuuu! aa! aaa! uuuuu!). Początkowo cichy i nie zwracający uwagi przybiera na sile. Co jakiś czas nade mną przebiega pawian (w kierunku przeciwnym do kierunku mojego marszu). Z czasem krzyk staje się na tyle mocny, że hałasu nie da się wytrzymać, a przebiegających małp jest coraz więcej. W końcu zielony tunel całkowicie pokrywają biegnące małpy, robi się ciemno, a wszystko wokłół mnie porusza się. Próbuję uciekać, ale w wodzie jest to średnio możliwe. Oddaję parę strzałów, jednak nic to nie daje. I tak uciekałem, uciekałem, aż się obudziłem.

, 17.03.2009

„Bunkier”

tagi:

68 komentarzy

Jest to jeden ze snów który  śni mi się raz na jakiś czas.

Śni mi się, że żyję w bunkrze, pod ziemią, gdzie toczy się niby normalne życie, jest tam wiele pomieszczeń i ludzi.

, 10.03.2009

„Podróż w czasie”

tagi: , , , , , ,

184 komentarze

Miałam dziś niezwykły sen, zupełnie pomieszany w czasie i bardzo bajkowo realny. Niestety po obudzeniu wiele szczegółów mi pouciekało z pamięci.

Śniło mi się , że miałam samochód, który był podobny do malucha jaki moja rodzina miała dawno temu kiedy byłam mała, ale jednocześnie był to samochód totalnie nowoczesny jakby z przyszłości. Trudno to opisać, ale był świetny, kształtem podobny do malucha, ale też zupełnie inny. Wiem, że w śnie toczyła się jakaś wartka akcja, której niestety nie pamiętam, wszystko rozgrywało się na moim osiedlu ale jakby w czasach gdy byłam mała ( ale byłam taka ja teraz) i jednocześnie daleko w przyszłości. W moim domu nagle zjawił się jakiś facet, dosłownie zjawił z nikąd, nie widziałam jego twarzy, ale wiedziałam, że on jest diabłem ( był, miły, sympatyczny i choć go nie widziałam to wiedziała, że był też przystojny). No i ja miałam wyjść za mąż za tego diabła, poszłam więc do  innego bloku po sukienkę ślubną. Po drodze wstąpiłam do warzywniaka ( wygladał zupełnie tak jak dawno temu, kiedy byłam mała), a tam był jakiś wypadek, coś się stało jakiejś dziwczynie i leżała cała zakrwawiona, udzieliłam jej pomocy, obwijam jakimiś bandażami, wszędzie było pełno krwi. Potem poszłam dalej, do tego bloku po sukienkę. Weszłam po nią do jednego z mieszkań, jakby zawsze tak się kupowało suknie ślubne i ktoś dał mi piękną ŻÓŁTĄ suknie, która zupełnie nie wyglądała jak ślubna, ale była śliczna. Trochę mnie to zdziwiło, ale że suknia była ładna to  wzięłam ją i wyszłam. Przypomniało mi się, że byłam umówiona z moim narzeczonym diabłem, wyciągnęłam więc ręce ( jak jakiś batman czy coś) wskoczyłam do takiego żółtego tunelu, który miał konsystencję budyniu i poleciałam na  spotkanie ( to był jakby tunel w czasie). Spotkaliśmy się w pawilonach na naszym osiedlu, były smutne i opuszczone, dzień był dszczowy, jesienny, padało (to była jakby przeszłość w przyszłości). Zaczeliśmy robić zdjęcia, widziałam ludzi, ale oni jakby mnie nie widzieli, jakby oni byli kiedyś, a ja teraz ( ale to teraz było jeszcze w przyszłości). Robiłam te zdjęcia były smutne, deszczowe, czarno białe.

, 05.03.2009

„Winda”

tagi: , , , , ,

67 komentarzy

Raz na jakiś czas mam sen z windą w tle. Pewnie to jakaś fobia, ale nie mnie to oceniać. Tym razem śniło mi się…

Stoję przed drzwiami windy i czekam. Nie wiem, które to piętro, ale jest dość wysoko. Przez wąskie okno po prawej stronie widzę panoramę jakiegoś miasta. Wreszcie winda dojeżdża, drzwi się otwierają i wychodzi mężczyzna. Przytrzymuje drzwi, żeby przepuścić kobietę, która stoi z dzieckiem pod ścianą kabiny. Kobieta robi krok w stronę drzwi trzymając dziecko za rękę. Nagle rozlega się przeraźliwy zgrzyt i pisk rozdzieranej blachy. To podłoga w kabinie zaczyna się zapadać od narożnika, w którym stała kobieta. Ona i dziecko przeraźliwie wyciągają ręce w naszą stronę, ale w ułamku sekundy ześlizgują się w gwałtownie powiększającą się dziurę w podłodze. Słychać ogłuszający krzyk przerażenia wyrwany z dwóch ściśniętych strachem gardeł. Wrzaski przerywa głuchy odgłos uderzenia. Kucamy przy krawędzi drzwi i widzimy kobietę z dzieckiem przewieszonych przez jakąś stalową belkę kilkanaście metrów niżej. Po chwili w ślad za nimi zaczyna spadać do reszty oberwana podłoga. Spadając zabiera ciała ze sobą aż na dno szybu. W tym momencie sen urywa się, ale śpię dalej, nie budzę się…

, 03.03.2009

„O psie, egzaminie i szczeniakach”

tagi: , , , , ,

127 komentarzy

(Dziś śnił mi się mój ukochany pies z dzieciństwa, najlepszy przyjaciel. Dotąd śnił mi się bardzo rzadko, zawsze zwiastując bardzo pozytywne wydarzenia)

Śniło mi się, że nie zdążyłam na egzamin, idąc na niego wdepnęłam w głębokie błoto/glinę, noga mi się po kolano zapadła. Jak już się wygrzebałam to okazało się, że nie dość że już po egzaminie to jeszcze w ogóle nie w tej sali był.Stwierdziłam więc, że pójdę na spotkanie ludzi śpiewających szanty (chyba było to cykliczne wydarzenie na którym wcześniej bywałam), ale kierownik tego spotkania powiedział, że mam już tam nie przychodzić. Zrobiło mi się przykro, bo bardzo lubiłam śpiewać na tych spotkaniach.Poszłam stamtąd i nagle znalazłam się w zupełnie obcym mi miejscu, w jakimś parku, gdzie była ogromna jakby brama z kolosalnymi filarami, nie miałam pieniędzy, biletów, telefonu, nie wiedziałam zupełnie gdzie mam iść i co z sobą zrobić.

Później szłam z moim psem (który od wielu lat już nie żyje), strasznie ciągnął mnie, ja trzymałam go na smyczy. Szłyśmy ul. Głogowską, niedaleko były jakieś targi czy wystawa psów, mijałyśmy jakąś łąkę na której leżało pełno, dosłownie setki martwych szczeniaków, niektóre jeszcze żyły, ale większość była martwa.

, 16.02.2009

„Helikopter”

tagi: , , ,

126 komentarzy

Wracałem od swojej Babci. Szedłem drogą wzdłuż torów, gdy nagle powietrze przeszył donośny odgłos silników helikoptera. Pojawił się znikąd. Przeleciał nad moją głową przeraźliwie nisko i gdy zadarłem głowę żeby na niego spojrzeć właśnie skręcał w prawo, w obłokach czarnego, smolistego dymu. Była to wielka, rosyjska maszyna z takimi skrzydłami po obu stronach do podwieszania zasobników z bronią. Wył straszliwie, gdy pilot wszystkimi możliwymi sposobami starał się go poderwać do góry. Przebył już 3/4 okręgu nad moją głową, gdy nagle dudnienie silników ucichło, a ta ogromna masa stali runęła na ziemię tuż za domem mojej Babci. Huk uderzenia był przeraźliwy, gorszy, niż gdy się siedzi w trakcie wypadku w miażdżonym aucie. Najpierw mnie zmroziło i stałem jak wryty, ale po chwili odzyskałem władzę w nogach i pobiegłem sprintem na miejsce upadku. Obaj piloci już nie żyli i płonęli żywym ogniem, z przedziału pasażerskiego, z dziury po drzwiach, które pogięte leżały nieopodal wyczołgiwał się jakiś żołnierz. Jęczał i wrzeszczał z bólu przy każdym ruchu, ale czołgał się dalej, tak jakby jakaś nieznana siła ciągnęła go na zewnątrz. Gdy mnie zobaczył krzyknął, że w środku jest jeszcze jeden i żebym im pomógł. Paliła się już cała tapicerka i część podłogi zalanej paliwem. Na jej środku leżał nieprzytomny człowiek, paliły mu się spodnie. Zdjąłem bluzę i ugasiłem płomienie. Chwyciłem go pod pachy i zacząłem wyciągać na zewnątrz, był duży i ciężki, ważył chyba z tonę. W głowie jakiś głos wrzeszczał CHŁOPIE TO WSZYSTKO ZARAZ WYBUCHNIE, SPADAJ STĄD! Udało mi się odciągnąć wielkoluda około 20 metrów od wraku i wróciłem po tego drugiego, który odczołgał się już z 5 metrów od drzwi helikoptera. Z jego pomocą zarzuciłem sobie go na plecy i powoli ruszyłem w stronę tego nieprzytomnego. Zauważyłem biegnących w naszą stronę ludzi. Po chwili błysnęło i poczułem ostre szarpnięcie, które wyrzuciło nas ostro w górę. Ostatnie, co pamiętam, to gwałtownie zbliżająca się ziemia i ostry ból ręki, którą wyciągnąłem przed siebie… Leżałem w swoim łóżku, ręka pulsowała bólem, musiałem uderzyć nią przez sen w kaloryfer…

, 15.02.2009

„Przeprowadzka”

tagi: , , , , , , , ,

65 komentarzy

Wyprowadziłam się do małej miejscowości, chyba było to małe miesteczko. Moje nowe mieszkanie  było na bardzo niskim parterze, lub wręcz w suterenie. Okna wychodziły na rynek tego miasteczka (widok był bardzo rzeczywisty). Jakoś jednak bardzo nie chciałam tam zostać, namawiałam moją ciocię, z którą tam zamieszkałam, żebyśmy wróciły do domu, ona jednak chyba chciała tam zostać. Mój pokój był zimny i ciemy, zupełnie jak w jakiejś krypcie tam było, okno się nie domykało, było stare i zniszczone, ogólnie mroczno, zimno i wilgotno ( jak w podziemiach). Nie mogłam zasnąć w moim nowym pokoju, był prawie pusty i wydał mi się bardzo duży, widziałam w nim moją starą szafę, która była odnowiona ( w rzeczywistości jest duża i zawsze chciałam ją odnowić, jeszcze tego nie uczyniłam) wydała mi się jakaś mniejsza niż na prawdę jest. Poza tym w pokoju był jeszcze tylko tapczan. Patrzyłam w nocy przez okno, a nad ranem ludzie zaczeli odprowadzać dzieci do szkoły, która była na tej samej ulicy, wszyscy jednak byli poprzebierani i dzieci i rodzice. Szli na pierwszy dzień wiosny jak się okzało, na taki pochód witający wiosnę. Ciągle rozglądałam się po okolicy, pamiętam dokładnie domy, uliczkę brukowaną, rynek, samochody. W pokoju postanowiłam zajrzeć do tapczanu, i ku mojemu zaskoczeniu znalazłam tam pełno rubinów, diamentów, szafirów, całe mnóstwo, a obok leżał nóz i piła taka do cięcia gałęzi. Przestraszyłam się i wtedy się obudziłam.

, 15.02.2009

„Basen”

tagi: , , ,

64 komentarze

Śniło mi się, że wpadłam do jakiegoś basenu, kwadratowego gdzieś 3 na 3 metry, zmętną wodą. Zbiornik ten był bardzo głęboki i nie było można z niego wyjść, ściany były za wysokie. Poza tym gdy usiłowałam się wydostać, wyciągając wysoko ręce, to okazywało się, że brzegi tego basenu są niesamowicie ostre, zupełnie jak brzytwy. Raniłam sobie ręce, aż do kości i wpadałam spowrotem do wody z wielkimi krwawiącymi ranami na dłoniach.

, 14.02.2009

„Noga”

tagi: , , , , ,

67 komentarzy

Idę sobie przez miasto, nagle widzę polankę, na jej środku ławeczkę. Trawa jest nie przycięta, sięga trochę poniżej kolan. Jestem już przy ławeczce, nagle czuję, że coś kłuje mnie w nogę, niczym komar. Patrzę, w trawie leżą strzykawki z igłami, wszystkie „naciągnięte”, lecz bez płynu. Trochę pokłuty usiadłem na ławeczce, delektując się słońcem. Stwierdziłem, że takie pokłucie strzykawami może być niebezpieczne dla zdrowia, na drugi dzień postanowiłem udać się do lekarza. W miejscach ukłucia zostały małe, żółtawe strupki, lekarz powiedział, że nie ma się czym martwić. Po powrocie do domu zauważyłem, że skóra na nogach staje się przeźroczysta. W dotyku była nadal skórzasta. Widziałem mięśnie, żyły itd. Po pewnym czasie mięśnie stały się przeżroczyste i zobaczyłem kość. Wyglądała na złamaną z przemieszczenie, jednak nie wiedziałem, czy jest rzeczywiście złamana, czy tylko jej fragment stał się przeźroczysty, Patrząc na nogę obudziłem się.

, 12.02.2009

„Mieszaniec”

tagi: , ,

238 komentarzy

Śniło mi się dziś (między innymi), że znalazłam pieska, małego szczeniaczka, był śliczny biało czarny w takie łatki śmieszne. Wzięłam go na ręce i zabrałam do domu. Kiedy moja mama go zobaczyła, spojrzała tylko i powiedziała

-Tylko nie bierz mieszańca ! Nigdy nie bierz mieszańca.

Słowa te jeszcze długo brzęczały mi w uszach. Było mi szkoda, bo piesek był śliczny.

, 04.02.2009

„Włoska sygnalizacja świetlna”

64 komentarze

Byłem we Włoszech, w jakimś mieście. Miałem problem z przejściem przez jezdnię na przejściu dla pieszych. Były światła, czerwone i zielone. Jak ktoś nieprawidłowo przeszedł to jego podświetlona na czerwono twarz pojawiała się na świecącej powierzchni czerwonego sygnalizatora (co za wstyd!). Widziałem, jak spotkało to przechodnia, który przebiegł na czerwonym. Spróbowałem przejść na zielonym, ale momentalnie  światło zmieniło kolor na czerwony. Próbowałem tez inaczej ale wszystko działało jakoś dziwnie. Chyba chodziło o to, że najpierw zapalało się na moment zielone, ale trzeba było odczekać, potem znowu czerwone i dopiero potem to właściwe zielone. Zaczepił mnie jakiś włoch „Sono Italiano de Napoli” (a potem kontynuowal po polsku) „jestem z innego miasta i w ogole nie rozumiem tej sygnalizacji”. W koncu policja uznała, że trzeba ludzi ręcznie przeprowadzać przez jezdnie. Wszędzie zapaliło się pomarańczowe światło i policjanci sterowali ruchem pieszych.

(sen wystąpił po obfitej kolacji)

, 26.01.2009

„Taśma magnetofonowa”

tagi: ,

59 komentarzy

Śniło mi się, że miałam w ustach taśmę magnetofonową, wyciągałam ją z buzi, a ona była nieskończenie długa, ciągnęłam ją i ciągnęłam, a ona się nie kończyła.

, 25.01.2009