„Powojenne czasy”

tagi: , , , , , , , ,

Śniło mi się dziś, że szłam przez las z moim dziadkiem (który, już nie żyje od 3 lat). Było to po jakiejś wojnie, ludzie nie mieli gdzie mieszkać, więc przy drodze stały pozlepiane ze wszystkiego, co się nadało, takie niby chatki-lepianki. Dziadek prowadził mnie do jakichś swoich kolegów. Zdziwiło mnie, gdy zatrzymał się w pewnej chwili i powiedział- to tu. Nie było tam żadnej lepianki, ani w ogóle nic, jednak gdy się bardziej przejrzałam ziemi, zauważyłam, że gdzieniegdzie widać położone pod nią belki, kawałek dalej było jakieś wejście. Dziadek wskoczył do tej dziury, i zniknął. Zeszłam tam za nim, dziura była wysoka na jakieś dwa metry, w głąb wiódł korytarz (tunel), od którego odchodziły wejścia- tam mieszkali ludzie, na górze położone były ociosane pnie, przykryte z wierzchu ziemią. Na dole było ciepło i wilgotno, pomyślałam, że nawet nieźle tylko duszno, ciemno no i wilgotno, ale ciepło przynajmniej. Ziemia dookoła była jednak bardzo ‚puszysta’ jak torf, czarna, ciepła, wilgotna i miękka. Pachniała jak ziemia po deszczu.Brzegi dołu nie było ‚oklepane’ tylko sypały się przy każdym dotknięciu. W końcu dziadek wrócił i po długim wygramalaniu się ( z powodu miękkości tej czarnej ziemi), poszliśmy z powrotem przez ten las. Trzymałam dziadka za rękę, a on w pół drogi powiedział, że mam go nie trzymać, bo jak to wygląda. Potem szliśmy przez jakieś miasteczko, gdzie stał między innymi, niewykończony hotel. Weszliśmy do kwiaciarni. Kwiaciarnie były  dwie, na przeciwko siebie, bardziej podobała mi się ta po prawej, ale dziadek chciał żebym kupiła kwiaty w tej drugiej. Nie bardzo chciałam te kwiaty kupować, bo to było po wojnie i w kieszeni miałam ostatnie pieniądze. W tej kwiaciarni sprzedawała jakaś nieestetyczna francuska. Nieźle się musiałam nagłowić żeby przypomnieć sobie jakiekolwiek słowa po francusku, skłaniające tamtą do podania bukietu kwiatów. W końcu przyniosła jakieś lilie i orchidee obok niej stał pies- bokser chyba równie nieapetyczny jak sprzedawczyni. Zaczęłam szukać po kieszeniach pieniędzy, i nie wiem dlaczego ale zdjęłam w tym czasie kolczyki i położyłam je na progu. Podałam kobiecie 50 zł, a w tym czasie jej głupi pies zjadł jeden z moich kolczyków. Tak się wkurzyłam, że połamałam te kwiaty i z tej złości, aż się obudziłam.

, 03.04.2009



Trzeba być zalogowanym by zostawić komentarz.